Chorwacja wyjazd i dzień 1
Tak wiem, wiem... Miałam napisać po powrocie. No i piszę, tylko z lekkim poślizgiem. Aklimatyzacja i wysoka ciąża nie ułatwiają powrotu do normalności. Tym bardziej że odkąd wróciliśmy do Holandii to prawie cały czas pada... nie narzekam, co to to nie. Na wakacjach tak mi słońce dało do wiwatu że zaczęłam tęsknić za deszczem. Ale wracając do tematu... Droga przebiegła całkiem sprawnie. Z małym wyjątkiem na granicy z Chorwacją. Tam nie dość że remont drogi po stronie Słoweńskiej to jeszcze kontrola paszportów. Pół godziny w plecy... Zanim jednak dojechaliśmy do Chorwacji to jeszcze kilka innych państw "zaliczyliśmy". Niemcy ciągnęły się w nieskończoność. W sumie to połowa naszej trasy to były Niemcy. Jadąc do Polski tak ta droga się nie ciągnie jak wtedy. I co chwilę zwalniaj bo roboty drogowe. Całe szczęście że w sobotę po południu jechaliśmy to już ruch na drogach był mniejszy no i robotnicy mieli już wolne, to tylko spowolnienia drogowe były. Mimo to Oboje z Ukochan...