Jak przetrwać przygotowania przed wyjazdem świątecznym

 Święta Bożego Narodzenia. 



Wielu ludzi mieszkających poza granicami rodzinnego kraju marzy o tym aby spotkać się z rodziną w ten szczególny czas. 

W tym roku i my będziemy jechać w rodzinne okolice. 

To się jednak wiąże z często sporym wyzwaniem logistyczno transportowym.

Dlaczego?

Już tłumaczę. 

Trasa przeważnie wynosi ponad 1000 km. Na pokładzie ja ( jedyny kierowca) oraz 4 nieletnich. W tym roku wigilia wypada na początku tygodnia. No niby nic szczególnego. Jednak to się wiąże z tym że w weekend będzie jeszcze więcej podróżnych na drogach = więcej wypadków = więcej korków = dłużej za kółkiem. 

Policzcie sobie czas postojów. Kiepskie warunki pogodowe. Kłótnie w aucie wspomnianej wcześniej czwórki nieletnich i późniejszą moja chęć mordu lub porzucenia latorośli przy drodze. 

Okej, spoko każdy zaraz się oburzy że jak to tak mogę pisać. A no mogę bo już to przerabiałam i każdy kto ma dzieci i jedzie w trasę o nie ma zmiennika wie jak to jest i się ze mną zgodzi że cierpliwość kończy się po kilkuset kilometrach a im dalej tym jej mniej.

Dlatego często się decydujemy na wyjazd 1-2 dni wcześniej. 

Co na to szkoła. No nie są zachwyceni. I zgody na to nie wyrażają. Człowieka krew zalewa ale co poradzić. Trzeba coś wymyślić. I w takich wypadkach dzieci przeważnie są chore. No cóż, trudno. Każdy wie jak to działa. I rodzice i nauczyciele. Jak to mówią, aby w papierach się zgadzało.


Teraz sprawa z prezentami. Wiadomo dzieciom coś trzeba. Rodzinie też by wypadało coś przywieźć. Zwykle znacznie wcześniej się kupuje, żeby wyhaczyć trochę taniej. Zamawianie przez internet też wchodzi w grę. I tu czasem zaczynają się schody. W którym kraju zamówić. Gdzie będzie korzystniej. No i kurierzy. W listopadzie jak zamówisz to jeszcze spoko. Ale grudzień? Oj mogą być problemy. A z każdym dniem bliżej świąt masz szansę, że jednak prezent nie przyjdzie na czas. Co w takim wypadku. Cóż, można zmyślać, że Mikołaj pomylił adresy i zawiózł prezenty do drugiego domu za granicą. Dzieci może i uwierzą A fakt jest taki że i tak łzy będą. A dorośli? Będą musieli przeżyć.

Przypuśćmy że jednak wszystko przyjdzie na czas. Zapakowane w piękny świąteczny papier. Zapakuj to do bagażnika tak żeby dzieci nie widziały. Papier się nie uszkodził. Do tego zmieść wszystko razem z resztą rzeczy które potrzebujesz na wyjazd. 

Wiadomo można i wieźć bez papieru pochowane po bagażach. Nie mówię że nie. Oczywiście można liczyć na świąteczny cud i mieć nadzieję że się wszystko uda. 

Wolę jednak wcześniej wszystko przemyśleć i zaplanować. 


Wbrew pozorom nie jestem spokojną osobą. Ja nerwówke przed wyjazdem mam na spokojnie dwa tygodnie wcześniej. 

A jak to z czasem przed wyjazdem? Nagle masz tyle innych spraw jeszcze do załatwienia że i tak większość jest na ostatnią chwilę. 


Pewnie sobie myślisz. Nieogarnięta Baba. No trochę racji masz. Ale pisze to z myślą o tych nieogarniętych tak jak ja. 


Jednym słowem się nie da. Ale w kilku już tak. 

Prezenty kupić już w listopadzie i ograniczyć się z ilością. Zaoszczędzisz czas, kasę i nerwy.

Lista rzeczy do zabrania najlepiej ze dwa tygodnie wcześniej żeby mieć czas na przemyślenie oraz przypomnienie sobie co tam jeszcze trzeba zabrać.

Jak masz możliwość wyjedź wcześniej.

Pamiętaj o przeglądzie technicznym auta przed wyjazdem. Jak by nie było sporo kilometrów. Wycieczka bez przeglądu może sporo kosztować. Zarówno pieniędzy jak i czasu i nerwów. A przecież nie po to wyjeżdżamy żeby się denerwować. 

Pakuj się spokojnie. Układaj jak najciaśniej. Nie zostawiaj pustych przestrzeni. I zrób to wcześniej nie ostatniego dnia.

Jedziesz z dziećmi? Pomyśl o czymś co je zajmie w trakcie jazdy. 

Wiadomo bajki i takie tam są łatwe i wygodne. Ale gapienie się w ekran przez kilka godzin może wywołać efekt rozdrażnienia. A nawet chorobę lokomocyjną.

Pomysł o książkach, kolorowankach, łamigłówkach. Grach które można prowadzić z siedzenia auta. Może i wymagają zachodu ale szybciej zmęczą, uspokoją a w efekcie masz śpiących pasażerów :)

Ja na tę okazję biorę książki z grą w statki. 

Chłopcy uwielbiają w nią grać a rozgrywka grupowa zajmuje im sporo czasu. 

Trafiony-zatopiony. Statki: klasyczna gra strategiczna typu papier i ołówek.: Dla dzieci i dorosłych w każdym wieku. Zagraj z rodziną i przyjaciółmi. Rozmiar kieszonkowy. Książka idealna na prezent

 



Wyprawa do biblioteki przed wyjazdem też jest dobrym pomysłem bo przecież nie samymi grami człowiek żyje. 


To tyle. 

Pewnie nie będę już pisać przed świętami. Więc w tym miejscu chcę już teraz życzyć wam spokojnych radosnych świąt w gronie rodziny i przyjaciół. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Legenda o Pannie z rybą.

Polska. Wrocław. Poszukiwanie krasnalów. Wakacje majowe - 2 wyprawa. 24-04-2023