Chorwacja - Przygotowania. 5 dni do wyjazdu.

Tak to już prawie pewne.
W tym roku jedziemy rodzinką do Chorwacji.
Piszę "prawie"  bo tak na prawdę to nigdy nic nie wiadomo co wyskoczy.
Tfu, tfu... aby tylko nie zapeszyć.

Nie mogę się doczekać. Tym bardziej że to moje ostatnie wakacje przed powiększeniem rodzinki.

Będzie ciężko. Gabaryty mam już spore, a upały w Chorwacji nie poprawią mi nastroju.
Jestem jednak dobrej myśli.
Nowe otoczenie, klimat i poznawanie nowych miejsc poprawią mi humor.



Tymczasem - PRZYGOTOWANIA

To nasza pierwsza taka długa wyprawa i to na własną rękę.

Co trzeba było załatwić? Masę spraw!
A przede wszystkim Urlop.  Jak to zwykle bywa najtrudniejszy pierwszy krok i dopasować się z terminem do grafiku w pracy i w domu. Tym razem musiał się z tym zmierzyć tylko mój ukochany. Termin ustalony no i co dalej?

Drugie w kolejce to nocleg.
Trochę zajęło nam wybieranie. Ceny czasem powalają z nóg gdy za długo zwlekasz. A w tym roku ze wszystkim się późno zebraliśmy bo plany były bardziej remontowe niż wakacyjne. Jednak zdecydowałam że remont może rok zaczekać. Mąż ciągnie ostatkiem sił. Należy mu się wypoczynek. Tym bardziej że ze względu na mój stan to przy remoncie bardziej bym przeszkadzała niż pomagała.
Gdy już zakwaterowanie zostało wybrane i opłacone to już wiedzieliśmy że najgorsze za nami.

Nie ma odwrotu. Klamka zapadła. JEDZIEMY NA WAKACJE!!!

No to co dalej?
1. punkt - DOKUMENTY
Nowy paszport dla męża bo już nie ważny. Na szczęście dowód ma nowy.
Mój paszport jest ważny jeszcze kilka lat, ale dowód prawie że wygasa.
A syn ma jeszcze pół roku do wymiany paszportu.

Normalnie na styk.

2. punkt - SZKOŁA
Akurat tak wychodzi urlop, że ostatni tydzień szkoły Olka to pierwszy tydzień naszych wakacji.
Na szczęście wniosek do dyrektora o "urlop" od szkoły gładko przeszedł bo mały chodzi do 4-latków. W przyszłym roku mogłoby to nie przejść tak gładko.

3. punkt - PIES I KWIATKI
Tu też mamy dużo szczęścia. Koleżanka zgodziła się że będzie karmić i poić nam pupila. Może nawet wyjdzie z nim na spacer kilka razy. Mamy podwórko a sierściuch nie jest duży to krzywda mu się nie stanie jak 2 tyg. spędzi na wolnym powietrzu i w budzie. Już się z resztą przyzwyczaja. bo od tygodnia śpi na dworze. Tylko ta cholera głupia nie chce wleźć mi do budy :/
Może jak tyłek bardziej mu zmarznie to tam wlezie. jeszcze zobaczymy jak to z nim będzie.

4. punkt - WINIETY
I tu mam zgryz. zamówiłam je dopiero wczoraj. bo nie doczytałam że przesyłka może trwać nawet TYDZIEŃ!!!
Na forach każdy chwali że niby 3 dni i już było na miejscu. a tu może wyjść lipa.
Modlę się żeby doszły zanim wyjedziemy. Chyba się pochlastam jak znowu coś pójdzie nie tak .

5. punkt - UBEZPIECZENIE AUTA
Zielona karta już przyszła do domu.
Ale ADAC już wygasło i latałam jak kot z pęcherzem żeby je zastąpić. Bo jak mi pan w słuchawce rczył wyjaśnić wyrobienie nowej karty to może nawet miesiąc potrwać. a tu raptem tydzień do wyjazdu. włosy rwać.
Fakt że pamięć mam jak sito a myślenie czasem sprawia prawie fizyczny ból nie mienia tego że organizacja wszystkiego spoczywa na mnie.
Dodatkowo ten rok jest dla mnie jak orka na kamienistym ugorze. Jeszcze nigdy nie miałam tak cięzkiego roku jak ten. Dosłownie wszystko idzie źle. Jak na zlość. co zaplanuję to kłody pod nogi żeby nie było za łatwo.
I tylko cuda albo opanowanie i ingerencja Bartka pozwala wyjść z opresji cało.

Wracając do tematu. Przepisy drogowe to przeczytałam już z miesiąc temu. To wiem że trzeba mieć w samochodzie to i owo, co normalnie nie jest wymagane w Holandii. Kamizelki, żarówki, odpowiednie bierzniki, i takie tam. Poczytacie bedziecie wiedzieli. :P

6. punkt - PIENIĄDZE
Ciagle zastanawiam się co bedzie lepsze.
Wypłacać pieniądze z bankomatu czy wymienić gotówkę na walutę krajową.
Czytałam różne fora ale do konkretnych wniosków jeszcze nie doszłam.
Wiadomo gotówka wygodna ale z drógiej strony trochę strach mieć całosć w portfelu.
Zaś kartą płacić to wygoda ale piszą że nie wszędzie wszystkie są honorowane.
Najlepiej to chyba pół na pół. Ale nie jestem stroną decyzyjną w tej sprawie. Aktualnie to mam deficyt jeżeli chodzi o przychody. Tak że mogę tylko doradzać i pogodzić się z decyzją męza.

7. punkt - PLAN ZWIEDZANIA
To też jeszcze nie jest dograne. W sumie to niewiele jest zrobione. Ale pocieszam się że jeszcze mam 5 dni. Ciągle czekam na paczkę z przewodnikiem turystycznym. Internet internetem ale lubię mieć coś zawsze pod ręką gdzie można zajżeć i dowiedzieć co i gdzie zobaczyć.
Cóż to też za późno zamówiłam. Ten rok się na mnie uwzioł. Wszystko idzie w ślimaczym tempie albo wręcz się cofa.
Przeglądałam sieć.
Jest parę miejsc które napewno będziemy chcieli zobaczyć m. in. Dubrownik i Jeziora kaskadowe. Ale to plan tylko na dwa góra 3 dni. A co dalej? wyjdzie w praniu jak zawsze.
Grunt żeby przesyłki doszły na czas.

8. punkt - PAKOWANIE
Pakowanie i prowiant zostawiam na piątek. Teraz trzeba podopinać wszystkie sprawy na ostatni gózik tak żeby nie było problemów.

Nie no... powaliło mnie. 2 w nocy a ja nie mogę spać.
Na dziś to tyle.
Rano czeka mnie niewyspanie. To pewne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Legenda o Pannie z rybą.

Polska. Wrocław. Poszukiwanie krasnalów. Wakacje majowe - 2 wyprawa. 24-04-2023

Jak przetrwać przygotowania przed wyjazdem świątecznym