Majorka. Pierwsze wycieczki.
Dzień drugi. Majorka. Hiszpania. Maj. Powinno być ciepło i słonecznie. A co ja widzę za oknem? Deszcz. Ale to nic. Sprawdzam prognozę pogody. Za 3 godziny przestanie padać. O nie tak długo nie będę czekać. Pomagając sobie translatorem Google pytam się właścicielki Hostelu gdzie mogę zakupić płaszcz przeciwdeszczowy. Dużo śmiechu przy tłumaczeniu jak mam dojść do właściwego miejsca ale jakoś dałam rady. Dotarłam na miejsce. Pytam się ekspedientki o w.w. płaszcz. Podaje mi jeden. Przymierzam. Kupuję. Wychodzę na dwór i co? Przestaje padać. Bardzo dobry płaszcz przeciwdeszczowy. Polecam. Rozgania wszystkie chmury. Ale tak na poważnie. Zaopatrzona we wszystko co potrzebne. A bynajmniej tak mi się wydaje, wyruszam aby ruszyć na górskie szlaki. No ale ale chwila moment. A plaża? Kąpiel w oceanie? Opalanie? Jak by to ująć .... Morsowanie nie jest w moim stylu, a przeziębić się na samym początku wyjazdu byłoby totalna głupotą. Jednak plaże znalaz...